Pijar Camp - Fakt Obozowy

Pijar Camp - Fakt Obozowy

Nie sposób nie wspomnieć na wstępie o zeszłorocznym Pijar Campie. Dal tych, którzy wcześniej nie widzieli: SPECJALNE, OBOZOWE WYDANIE FAKTU!!! 
Akcja „Opóźnij PKS-a”

Akcja „Opóźnij PKS-a”

Z dziennika Pijar Camp... Poniedziałek, 2 lipca 2012 r.
16-osobowa grupka, łącząca krakowsko – poznańsko – śląsko – kaszubską narodowość zbiera się na stacji PKS Kraków, ale... 

 

Jedzie, jedzie mały kolarz

Jedzie, jedzie mały kolarz

Z dziennika Pijar Camp... Wtorek, 3 lipca 2012 r. 
Wcześnie rano obudziło nas rżenie dzikich koni (niektórych wcześniej obudziło wycie wilków). 
Kto pierwszy, ten lepszy

Kto pierwszy, ten lepszy

Z dziennika Pijar Camp... Środa, 4 lipca 2012 r.
Bez ciężkich plecaków i namiotów idziemy zobaczyć co w okolicach „piszczy”. 

Bzzzzzz

Bzzzzzz

Z dziennika Pijar Camp... Czwartek, 5 lipca 2012 r. 
Opuszczamy jasielskich nerkobiorców na rowerach, zabieramy swoje rzeczy i przenosimy się do kolejnej miejscowości. 
Postna rozpusta

Postna rozpusta

Z dziennika Pijar Camp... Piątek, 6 lipca 2012 r.
Początkowy plan miał nas pokierować na najwyższy szczyt w okolicy, ale...

Widziałeś taką czystą krowę?

Widziałeś taką czystą krowę?

Z dziennika Pijar Camp... Sobota, 7 lipca 2012 r.
Dosyć tego dobrego. Hasło „WYSZLIŚMY!” i już wszystko jasne. Kolejna przeprowadzka.  
Pod prąd

Pod prąd

Z dziennika Pijar Camp... Niedziela, 8 lipca 2012 r. 
Jak niedziela, to czas na gruntowne mycie podwozia, a gdzie, jak nie w Pastwiskach. 
W poszukiwaniu obozowiska

W poszukiwaniu obozowiska

Z dziennika Pijar Camp... Poniedziałek, 9 lipca 2012 r. 
Po porannych modlitwach i śniadaniu zwijamy manatki i ostatni już raz przenosimy cały obóz. 
Chill… chill…chillout i WC!!!

Chill… chill…chillout i WC!!!

Z dziennika Pijar Camp... Wtorek, 10 lipca 2012 r. 
Plażing i leżing – takie hasło przyświeca dniu spędzonemu w towarzystwie kuracjuszy Rymanowa Zdrój. 
Rozstania i powroty...

Rozstania i powroty...

Z dziennika Pijar Camp... Środa, 11 lipca 2012 r.
Czas na powrót. Wstajemy skoro świt, chwilę po tym jak leśniczy pojechał szukać niedźwiedzia.