W poszukiwaniu obozowiska

W poszukiwaniu obozowiska

Z dziennika Pijar Camp... Poniedziałek, 9 lipca 2012 r. 
Po porannych modlitwach i śniadaniu zwijamy manatki i ostatni już raz przenosimy cały obóz. 

Ruszamy czerwonym szlakiem na Wzgórza Rymanowskie i szukamy miejsca, w którym nie ma lipy… i jest woda. 

Dochodzimy w okolice miejscowości Rymanów Zdrój, bo dalej nam nie wolno. Wśród wysokich traw, niczym lew na sawannie, wyłania się leśniczy, który wzorem rycerza na białym koniu ratuje nas przed utonięciem w chaszczach i atakami wściekłych gzów.  

Jednak zanim to nastąpiło, ziściło się to, co do czasu mogło być tylko marzeniem – mrożona kawa!